W stronę Płoni masakra, ledwo mogłem 23km/h utrzymać. Mocny wiatr i jakiś brak mocy. Stopy zmarzły ze względu na brak ochraniaczy... :( Modliłem się, żeby do czasu jak będę wracał, kierunek wiatru się nie zmienił, bo nie uśmiechało mi się znowu z nim walczyć. Na szczęście wiał tym razem w plecki, więc na trasie Płonia - Słoneczne bez problemu utrzymywało się na liczniku 35km/h, momentami sporo ponad 40. :D
Strasznie krótko w tym miesiącu. Temperatura niska, więc tempo szaleńcze jak na Masę. Jazda zabrała mi niecałą godzinę, wychodzi na to, że dłużej się szykowałem... :P